Godność: Loretta 'Lottie' Rhiannon
Wiek rzeczywisty: ok 150 lat.
Wiek, w którym się zatrzymała: 20 lat.
Rasa: Demon pół krwi.Szczególne zdolności: Dziewczyna może poszczycić się umiejętnością kontroli przezroczystych, cieniutkich nici o ogromnej wytrzymałości, poza tym nie ma wyjątkowych umiejętności. Nie jest boginią zdolną zabić wszystkich trzepotem rzęs, czy choćby samą myślą. Jednak dzięki tej małej umiejętności do perfekcji opanowała posługiwanie się marionetkami.Potrafi na krótko zmienić palce w ostre szpony.
Być może brak innych zdolności jest spowodowany przez młody wiek. W końcu 150 lat to wciąż bardzo mało jak na demona. Można więc uznać, że Lottie wciąż uczy się i poszukuje swoich zdolności.
Charakter: Cicha i nieśmiała młoda dziewczyna, która zawsze dziesięć razy myśli zanim coś zrobi czy powie. Jest skromną i delikatną osobą. Jej charakter jest jednak dość delikatny i łatwo nadepnąć jej na odcisk. Wówczas zwykle wymachuje drobnymi rączkami, denerwuje się, robi się czerwona i podnosi ton, lub po prostu odwraca się i ucieka z płaczem. Ot... dość delikatna jak na demona.
Wygląd: Lottie to posiadaczka pięknych i długich włosów koloru dorodnego zboża i oczy jak purpurowo-niebieskie perełki w koronie czarnych, gęstych rzęs. Przy tym jej uroda jest delikatna. Sama w sobie jest też niziutką i niepozorną dziewczyną. Wielu wychodzi więc z założenia, że Lottie to żadne zagrożenie... co zresztą często okazuje sie prawdą. Posiada delikatne, białe skrzydła pokryte czarnymi plamkami. Gdy się uśmiecha można dostrzec delikatne, ostre ząbki.
Szczególne fakty:
Historia: Nie jest zbyt szczególna, więc wspominanie o niej nie powinno być zbyt interesujące a słuchanie zajmujące. Dziewczyna nie pamięta wielu rzeczy, między innymi tego skąd pochodzi i dlaczego znalazła się między ludźmi. Pamięta tylko tyle, że ten okres nie był zbyt przyjemny. Jej pamięć zaczyna się, gdy jakiś wiek temu znalazła się w trupie cyrkowej, gdzie nieświadomie rozwijała swoją zdolność kontroli pajęczych nici. Trafiła tam przede wszystkim jako dziwadło, piękna dziewczyna obdarzona skrzydłami zbyt słabymi by wzniosły ją ku niebu. Zbyt wątłymi i małymi, nawet jak na tak wątłe i delikatne stworzenie. Jej uroda i specyficzny, nieludzki acz uroczy uśmiech stanowiły swego czasu atrakcję owego cyrku. Dziewczyna nie starzała się, więc nie trudno się domyślić, że w końcu cała trupa rozpadła się na jej oczach jak i ludzie, którzy żerowali latami na jej dziwactwie umierali i odchodzili powoli. W końcu została sama, pośród pozostawionych, starych klatek cyrkowych. Nie ruszała się stamtąd kilka lat. Potem jej życie składało się na poszukiwanie miejsca, w którym mogłaby znaleźć ciepły kąt. Nigdzie jednak długo nie zagrzała miejsca. Poprzednie, wędrowne życie z całą pewnością wpłynęło na to jakkolwiek. Tutaj jednak trafiła przez przypadek. Wiedziona zwykłą intuicją.


William własnie schodził po schodach gdy zobaczył drobną, niewinnie wyglądającą osóbkę, jego oczy spoczęły momentalnie na tej postaci, od razu zorientowawszy się że to kobieta ruszył w jej kierunku, na jego ustach wymalował się delikatny grymas który można byłoby potraktować by jako uśmiech gdyby nie to że mężczyzna miał na twarzy pięknie zdobioną maskę która zasłaniała wszystko oprócz oczu chodź te i tak przeważnie nic nie wyrażały, bardziej spostrzegawcza osoba mogła zauważywszy delikatne drgania maski spowodowane napięciem się skóry na jego policzkach. Demon podszedł do niej i mimowolnie wyszczerzył się co dało się już zaobserwować jako ruchy maski, staną przed drobną osóbką i delikatnie się pochylił.
OdpowiedzUsuń- Witam dziecinko. Powiedział stanowczym, męskim tonem po czym wyprostował się i założył ręce na klatkę piersiową czekając na jakiś jej gest.
William jakoś nie mógł ukryć że ta drobna istotka przypadła mu do gustu. Wyciągną w jej stronę powoli swą dłoń.
OdpowiedzUsuń- Oj przestraszyłem dziecinę, no już nie ma się czego bać. Powiedział spokojnym, stanowczym tonem. Jeszcze raz przyjrzał się uwarzenie stojącej przed nim istotce nie robiąc przy tym żadnych gwałtownych ruchów, ciągle trzymał dłoń wyciągnięta w jej stronę.
Kolację zazwyczaj jadała sama. Czasami towarzyszył jej gospodarz zamczyska, gdyż także miał nawyk jedzenia ostatniego, a dla Ensari pierwszego, posiłku po północy. Do sali jadalnej weszła kilka minut po północy, rozglądając się na boki. Mimo, że w zamku nie było żadnej służby, jedzenie zawsze czekało na stole na gości, zawsze ciepłe, świeże i odpowiednio dobrane dla każdego.
OdpowiedzUsuńKobieta, mimo iż była cieniem i głód nigdy by jej nie zabił, lubiła jeść. Było to bardzo przyjemne doświadczenie. Co do jej przysmaków... lepiej o tym nie wspominać przy kolacji. Fakt, faktem, nie znalazło się to na długim, dębowym stole, przy którym właśnie usiadła.
Chwyciła porcelanowy imbryk, żeby nalać sobie herbaty, a jej wzrok niemal natychmiast powędrował w stronę młodej dziewczyny, która właśnie stanęła w drzwiach.
- Dobry wieczór - powiedziała z uprzejmym uśmiechem, po czym nalała sobie wcześniej wspomnianego napoju do filiżanki. Dziewczyna nie była człowiekiem. Ludzki smród rozpoznawała z odległości kilkudziesięciu metrów, a więc jasnowłosa nie miała czego się obawiać z jej strony.
- Radzę Ci skosztować tych bułeczek, są wyśmienite - poradziła, gdy nieznajoma usiadła naprzeciwko niej, po czym zamilkła na dłuższą chwilę. Nie miała zwyczaju rozmawiać z pełnymi ustami, a w tym momencie zajęta była przeżuwaniem krwistego steku.
Zaśmiał się serdecznie gdy kobieta stwierdziła ze mogła dostać zawału i delikatnie zamykając dłoń na jej dłoni przyciągną ją ku sobie.
OdpowiedzUsuń- Panienka mi wybaczy ja nie chciałem aż tak jej przestraszyć. Po tych słowach chwycił drugą dłonią maskę i ściągną ją jednym szybkim ruchem z twarzy. Jego twarz była bardzo delikatna jednak z męskimi rysami, do niczego nie można było by się przyczepić gdyby nie blizna która ją zdobiła, ciągnęła się od oka, przez nos i kawałek policzka. Białowłosy pochylił się i musną ustami wierzch jej dłoni po czym puścił jej rękę i poprawił swoje białe rękawiczki.
- Jestem William Coltin. Uśmiechną się łagodnie do kobiety.
Po tylu latach życia w tym paskudnym świecie mało co robiło wrażenie na Ensari, tak więc na głośne trzaśnięcie drzwi zareagowała cichym westchnieniem i kręceniem głową na boki. Lubiła ciszę i spokój, jakie panowały w nocy, a nie hałas niczym za dnia.
OdpowiedzUsuńUniosła swoje jasne tęczówki znad talerza, kiedy usłyszała pytanie dziewczyny. Wyglądała na młodą i raczej przestraszoną, co wydawało się szatynce niezwykłe. Nigdy jeszcze nie widziała przestraszonego demona. Tak, od razu rozpoznała w niej tę istotę. Spotkała ich w swoim życiu już tyle, że bez problemu rozpoznawała ich mroczną aurę, niosącą się w powietrzu. I mimo, że dziewczyna była spłoszona i brakowało jej pewności siebie, również posiadała tę mroczną, demoniczną stronę.
- Jako młoda dama powinnaś nabrać pewności siebie - poradziła jej i wskazała miejsce po przeciwnej stronie stołu. - to wspólna jadalnia. Nie ma potrzeby pytania o zgodę na zajęcie miejsca. - odparła grzecznie i uśmiechnęła się do niej zachęcająco, po czym powróciła do spożywania posiłku.
Uśmiechał się delikatnie obserwując kobietę.
OdpowiedzUsuń- jak mógłbym chcieć skrzywdzić taką istotkę jak panienka. Odparł na jej w sumie retoryczne pytanie. Po chwili dostrzegł jednak że ta zadziera głowę by się mu przyjrzeć więc rozejrzał się.
- Może usiądziemy. Zaproponował mając nadzieję że wtedy kobieta poczuje się bardziej swobodnie. William wszak należał do osób dość wysokich lecz lubował się w drobnych dziewczynkach.
Patrzył na nią trochę zdziwiony gdy tak mamrotała pod nosem lecz gdy tylko zadała pytanie gdzie by tu osiąść ponownie się rozejrzał wszak przybył tu niedawno przed nią i sam nie miał jeszcze nawet komnaty ale zerkną na jakieś drzwi a następnie na kobietę chcąc podać jej swoje ramie, jednak po chwili zrezygnował i z uśmiechem na ustach zaproponował:
OdpowiedzUsuń- A więc chodźmy, ruszył wolnym krokiem na chybił trafił i tak o to weszli do ogromnej biblioteki, w której prócz stosu książek nie było nic a raczej nikogo. William wpuścił ją pierwszą przez drzwi.
William zaśmiał się serdecznie widząc jej reakcję na widok kanapy i podążył za nią. Po chwili usadowił się tuż obok i uśmiechną się.
OdpowiedzUsuń- Czyżby zabolały panienkę nogi? Uśmiechną się otwierając książkę która chwycił w swą dłoń idąc w stronę kanapy.
Ensari pokusiłaby się nawet o stwierdzenie, że nie większość, ale wszystkie demony takie są. No, do czasu, aż nie zobaczyła tej oto jasnowłosej niewiasty.
OdpowiedzUsuńKiedy dziewczyna jej się przedstawiła, odłożyła sztućce i skierował na nią swój uważny wzrok. Uśmiechnęła się delikatnie i skinęła powoli głową.
- No, jest jakiś postęp - stwierdziła żartobliwie z bardzo ciepłym wyrazem twarzy. - Nazywam się Ensari. Miło mi Cię poznać, Loretto Rihannon - odparła. Nie miała zwyczaju mówić zdrobniale do nowo poznanych osób - co Cię tu sprowadza, jeśli wolno mi o to zapytać?
Przeglądał właśnie jakąś ilustrowaną książkę która przedstawiał stare fotografie demonów i diabłów. po chwili jednak skrzywił się patrząc na jakieś zdjęcie i przejechał po nim wskazującym palcem po czym szybko zamkną książkę i odłożył ją.
OdpowiedzUsuń- Nie lubię książek, ludzie potrafią być tacy głupi pisząc je. Zerkną na nią kontem oka.
Spojrzał na nią i zaśmiał się.
OdpowiedzUsuń- Najbardziej lubię kobiety. Wyszczerzył się do niej zawadiacko.
- A panienka co lubi najbardziej? Zaciekawił się odkładając maskę na swoje kolana.
Odgarną kosmyki swoich białych włosów które mu opadły na czoło.
Wiliam pokiwał głową a z podłogi wyrosła raptem jabłoń która obrodziła w zielone jabłka, wszystko wyglądało jak w przyspieszonym filie. Demon wyciągną rękę w jej kierunku a na jego dłoń spadł zielony owoc. Gdy tylko to się stało drzewo zapadło się pod ziemię. Białowłosy podał kobiecie jabłko i uśmiechną się łagodnie.
OdpowiedzUsuń- Chyba że akurat tych nie lubisz to ja je wezmę.
Demon patrzył na nią zadowolony z siebie, cieszył się że taka mała rzecz jak jabłko ją tak bardzo ucieszyła. Widział również że kobiecie spodobała się również jego sztuczka, wszak sam nie widział nic w tym nadzwyczajnego, był dość potężnym demonem i często ułatwiał sobie życie.
OdpowiedzUsuń- Mam nadzieję że smakuje. Uśmiechną się patrząc na nią jak wgryzła się w owoc.
Demon zaśmiał się słysząc jej pytanie.
OdpowiedzUsuń- Nie, nie lubię. Kiedyś dostałem za nie ostro po głowie. Zerkną na nią i uśmiechną się ale ciesze się że ci smakuje.
- Czy mogę zrobić dla panienki coś jeszcze? Spojrzał na nią pytająco jednak oczy i tak były szare.
Bardzo umarzał na swoją maskę którą trzymał na kolanach by przypadkiem jej nie z trącić dlatego też zerkał na nią co chwila.
Uśmiechną się do kobiety.
OdpowiedzUsuń- Nie jesteś zbyt wymagająca moja droga. Wszak Williamowi bardzo się to podobało, taka drobna osóbka która wie czego chce i nie jest to coś niezwykłego podobało mu się jednak ta oto dziewczyna miała w sobie coś dziwnego a demon ciągle nie mógł dojść co, i te jej skrzydła, białowłosy zerkał na nie co chwila, niemożliwe by były demonie, są zbyt kruche, no i nie to umaszczenie.
- Czy znalazłaś już sobie komnatę?
To był najdziwaczniejszy demon, z jakim kiedykolwiek się spotkała. Każdy normalny, nawet tak młody jak Lottie, rzuciłby się na ociekające krwią świeże mięso, popijając to hektolitrami wina. Jeśli już w ogóle zdecydowałyby się na posiłek.
OdpowiedzUsuńSłuchała odpowiedzi dziewczyny, w skupionym milczeniu, ani na chwilę nie przerywając jedzenia. Skończyła posiłek, odkładając sztućce na talerz i delikatnie wytarła usta chusteczką.
- Rozumiem - odparła w odpowiedzi na jej historię. To było zrozumiałe. Większość istot przybywało tu, żeby znaleźć swoje miejsce, a prowadził ich przypadek. No właśnie, większość.
- Mieszkam tu od prawie stu lat i jestem jednym z najstarszych lokatorów zamku. - odparła ze smutnym uśmiechem, unosząc swój kielich, którego zawartość skrzętnie ukrywała przed dziewczyną.
William pokiwał głową na znak że wszystko zrozumiał i uśmiechną się lekko.
OdpowiedzUsuń- Ja również będę musiał sobie coś znaleźć, co prawda mało sypiam lecz coś na wzór pokoju przydało by mi się przynajmniej na razie. Demon nie lubił zagrzewać za dużo czasu w tym samym miejscu to też nigdy nie przywiązywał się do osób czy otoczenia dlatego też nie spieszył się z wybraniem sobie komnaty.
Również zwróciła uwagę na jej skrzydła. Nawet z tymi czarnymi plamkami bardziej przypominała anioła, niż demona. Ale, z własną naturą się niestety nie wygra.
OdpowiedzUsuń- na początku ten zamek może wydawać się skomplikowanym labiryntem, ale już wkrótce odkryjesz, że ma bardzo prostą konstrukcję - odparła spokojnie. Pamiętała swoje pierwsze dni w tym zamczysku, również wtedy ciężko jej przychodziło znalezienie niektórych pomieszczeń.
- Przypadkowo... - powtórzyła po niej, zastanawiając się, jak właściwie trafiła do zamku - nie zupełnie. Usłyszałam o tym miejscu od mojego dawnego kochanka. Przez wiele lat je ignorowałam, ale z czasem stwierdziła, że przyda się miejsce do którego zawsze można wrócić. Bez obaw i trosk. - odparła spokojnie. Na wspomnienie tego, co robiła przed przybyciem do zamku uśmiechnęła się niemal błogo.
- To nic złego pytać, kochanie. - odparła z wesołym uśmiechem. - zanim przybyłam do tego zamku zajmowałam się jedynie torturowaniem i mordowaniem ludzi, a także niszczeniem pomniejszych wiosek - powiedziała swobodnym tonem, upijając kilka drobnych łyków ze swojego kielicha.
Mężczyzna uśmiechną się delikatnie gdy ta tak mówiła o śnie ale gdy zapytało o jego przedmioty raptownie spoważniał, zerkną na nią i znów na swoje dłonie które obejmowały zdobioną maskę, po czym westchną i ują jej rękę w swoją dłoń.
OdpowiedzUsuń- Maskę nosze dla tego. Po tych słowach przeciągną jej palcami po swojej bliźnie na twarzy.
- Nosze ją również dla tego że nie wyraża żadnych emocji. A rękawiczki, no cóż może kiedyś się dowiesz. Uśmiechną się do niej blado.
Uśmiechną się bardzo nikle i wyciągną w jej stronę swą dłoń.
OdpowiedzUsuń- Zdejmij jeśli chcesz. Zerkną na rękawiczkę a następnie na nią. Zastanawiał się jaka była by jej reakcja, z jednaj strony był jej ciekaw a z drugiej trochę się obawiał, jednak nie przywiązał się więc co mu szkodziło.
- Śmiało nie pogryzę cie za to. Ośmielił ją bardziej widząc jej wahanie w oczach.
Jej oczom ukazała się jego dłoń która była pokryta bliznami, wydawało się że nie ma od nich wolnego miejsca, demon westchną i znów uśmiechną się lekko.
OdpowiedzUsuń- Teraz już wiesz czemu je noszę. Zabrał od niej swoją białą rękawiczkę i przejechał po niej palcami.
- Rozumiem. W takim razie odkrywanie tego zamku może być dla Ciebie dobrą przygoda. Dużo tu pułapek i ukrytych pomieszczeń - zauważyła, puszczając jej perskie oczko. Sama przez ładnych kilka miesięcy zajmowała się jedynie wędrowaniem po zamku i odkrywaniu jego tajemnic.
OdpowiedzUsuń- Skrzywdzili? - spytała, patrząc na nią takim wzrokiem, jakby zadała najbardziej absurdalne pytanie na świecie - głupi człowiek kazał przyzwać mnie do tego świata trzy wieki temu dla własnej rozrywki i uwięził tu na wieczność. To chyba wystarczający powód, żeby ich nienawidzić. - powiedziała lodowatym tonem, zaglądając na dno pustego pucharu. - marnie skończył. Jak i jego ukochana, z której odbicia powstałam. Sam nie wiedział w co się pakuje - dodała już z większą satysfakcją, podpierając podbródek dłonią.
Spojrzał na jej bliznę nie przejmując się już niczym więcej, delikatnie przyciągną jej noge do siebie, jego ręka była szorstka, niezbyt przyjemna w dotyku przez nierówne zbliznowacenia.
OdpowiedzUsuń- Jak to możliwe czyżby ktoś cie więził? Zerkną na nią pytająco.
- Oh taka młoda, w sumie dzieciak. Uśmiechną się do niej i chwycił ja w pasie po czym posadził ją sobie na kolanach i objął ramieniem.
OdpowiedzUsuń- Nie musisz się mnie bać. Pogładził ja po głowie i uśmiechną się przyjaźnie.
- myślę że twoje skrzydła jeszcze się rozwiną. Zerkną na nie kontem oka.
- W sumie to ciężko powiedzieć. Rzekł dotykając palcami jej skrzydła a drugą ręką obejmując ją w talii.
OdpowiedzUsuń- Myślę że trzeba poczekać. jesteś bardzo młodziutka, przez to jesteś niezłym kąskiem dla innych demonów i innych dla tego musisz na siebie uważać. Pacną ją lekko palcem w nos.
Ona nie wyczuwała niczego dziwnego ze strony blondynki. Choć może po prostu miała po prostu jeszcze za małe doświadczenie? ostatecznie żyła tylko niecałe trzysta lat...
OdpowiedzUsuń- Może to nawet lepiej, że nie wiesz skąd się tu wzięłaś? Zaoszczędzi Ci to bólu - odparła szczersze i uśmiechnęła się do niej smutno. gdyby miała wybierać, wolałaby nie pamiętać, w jaki sposób znalazła się na tym świecie. Ale jest to jedno z takich przeżyć, których nigdy się nie zapomina. Tkwi ono w Tobie i wierci Ci dziurę w głowie tak długo, aż w końcu sprawi, że wpadniesz w obsesję.
- Nie zabiłaś nigdy człowieka? - spytała kobieta z niedowierzaniem i pokręciła delikatnie głową na boki - ja osobiście najbardziej lubię moment, w którym zaczynają wykrzykiwać, że jestem potworem, a zaraz potem błagają o litość... są tacy żałośni...
Uśmiechną się do niej i poczochrał po głowie zadowolony że ta na pozór niewinna jakoś sobie radzi, spojrzał na swoją dłoń, dobrze wiedział że świat nie jest przyjemny.
OdpowiedzUsuń- Niestety ja ci tego nie powiem, musisz się sama przekonać czy chcesz mi zaufać. Po tych słowach mrugną do niej okiem i zaśmiał się serdecznie.
Zaśmiał się i objął ją mocno w pasie przytulając do siebie gdy ta ziewała.
OdpowiedzUsuń- Nie zrobię ci krzywdy chodź czasem bywam niemiły. Powiedział poważnie chcąc ja ostrzec, chyba miał jakąś słabość do tej małej osóbki, wyglądała tak niewinnie i jeszcze do tego była taka mała.
- Nieumiejętność kontrolowania własnych mocy - powtórzyła po niej, zapadając na chwilę w zadumę, jednocześnie obserwując ją uważnie, jakby chciała coś wyczytać z samego wyrazu jej oczu.
OdpowiedzUsuń- Nie wydajesz się zbyt silna - powiedziała w końcu, zakończywszy swoje oględziny. Nie było w tym cienia złośliwości, raczej pewna refleksja na temat dziewczyny. Bo faktem było, że nie wydawała się silna. Co innego, że mogło być zupełnie na opak.
- Głupi ludzie, Gdyby dać im nieśmiertelność, dopiero zrozumieliby czym jest cierpienie - mruknęła niezbyt przyjemnym tonem. Rozmowy o ludziach zawsze wprawiały ją w kiepski nastrój. - udają silnych, chociaż nic ich z prawdziwą siłą nie łączy. Czyż to nie żałosne? - spytała, zerkając na dziewczynę błyszczącymi z niewyjaśnionej złości oczami. Takimi, jakby zła odpowiedź dziewczyny miała oznaczać dla niej, że brunetka rzuci się na nią i zrobi jej krzywdę. Oczywiście niczego podobnego by nie zrobiła, choć blondynka mogła o tym nie wiedzieć.
Kiedyś miasto pięknych ludzi, wielkich sław. Pieniędzy. Gwiazd, które świeciły nie tylko z nieba.
OdpowiedzUsuńJednak z czasem wszystko się zmienia…
Nastał rok 2025. Rok, który ludzie mogą nazwać końcem swojego świata.
Natomiast dla innych był on początkiem nowego życia.
Piaski pustyni zabarwiły się krwią. Czarna dłoń uniosła się w kierunku księżyca obiecując wszystkim istotom magicznym, że oto nastała ich epoka.
Elfy, wampiry, wilkołaki i inne stworzenia zapanowały nad światem ludzi, czyniąc ich sobie poddanymi. Korzystają z życia, jakiego nigdy nie znały, wiecznie skryte w ciemnościach. Wiedzą, komu to zawdzięczają. Bezimiennemu Panu skrytemu w potężnym wieżowcu w centrum Hollywood, do którego nikt nie ma dostępu. Nikt nie widział jego twarzy. Budzi w nich jednocześnie strach i podziw.
A on pozwala swoim dzieciom na wszystko, na co tylko mają ochotę.
Człowiek stał się niczym. Przedmiotem w rękach każdego, kto tylko zechciał mieć własnych niewolników. Stał się towarem sprzedawanym do burdeli, dla prywatnych właścicieli. A to tylko ci, którzy mieli prawdziwe szczęście. Prace, jakie muszą wykonywać pozostali… lepiej o nich nie mówić.
Obecnie mamy rok 2045.
Hollywood zmieniło się w Bloodywood.
www.miasto-bloodywood.blogspot.com