19 czerwca 2012

Eilo


 
          Imię: Eilo
          Wiek: Nieśmiertelna
          Rasa: Człowiek


     Młoda dziewczyna, bo zaledwie 18 letnia, odziana w biel, która symbolizowała jej czystość i niewinność. Prowadzona przez dwóch mężczyzn w ciemnych szatach w głąb jaskini. Oszołomiona jakimiś ziołami, jeszcze nie wiedziała co ją czeka. Patrzyła na wszystko swymi zielonymi oczami jak za mgłą, a stopy co trochę odmawiały jej posłuszeństwa. Nie minęła dłuższa chwila nim dotarli do miejsca przypominającego ołtarz ofiarny, przy którym stał kapłan. Tak, to ona miała być główną postacią tej nocy.
     Nadchodziły czasy wojen, więc jej ojciec, a zarazem władca krainy, w której mieszkała zdecydował się poświęcić własną i jedyną córkę. Tej nocy, gdzie księżyc gościł na niebie w całej swej okazałości, gdzieś w głębi jaskini, ukrytej w bujnej roślinności, pięknego lasu, miał się odbyć rytuał przywołania najstarszego demona świata i zapieczętowaniu go w ciele niewinnej dziewczyny. Wierzyli oni bowiem, iż czystość jej ma sprawić, że będą panować nad mocą tegoż demona i mieli racje. Przez długie lata, służyła ona im, jako potężna broń. Trzymając w ręku miecz, mogła pokonać wielu wrogów, nie znała litości, ani miłości, była marionetką, swego ojca, która miała tylko jedno zadanie... Wykonywać jego polecenia, pozbawiona człowieczeństwa i prostych przyjemności życia. Kapłanie nie przewidzieli tylko jednego. Podczas rytuału naznaczyli na jej ciele znak krwią tego, który miał mieć władzę nad nią, lecz wraz z jego śmiercią pieczęć została zerwana.  
     To była chyba jedna z największych bitew, jakie miała stoczyć. Dookoła panował zmierzch, a ona jakby przebudziła się z długiego snu. Stała w samym sercu walczących żołnierzy. Miecz wypadła jej z ręki i leżał wśród martwych ciał. Powolnym ruchem podniosła swoje dłonie, które tak jak i biała szata, były całe w krwi. Nie jej, lecz ofiar broni, którą trzymała jeszcze przed chwilą. Nie wiedziała co tam robi, ale nagłe pociągnięcie za rękę, sprawiło, że zaczęła trzeźwiej myśleć.  
     Ten gest wykonał brat dziewczyny. W rzeczywistości starszy o rok, jednak fakt, iż demon opanował jej duszę sprawił, że przestała się starzeć. On sam w tamtym momencie był już dojrzałym mężczyzną, który powinien mieć teraz rodzinę i dzieci. Przez cały czas jako jedyny wierzył w zachowanie choć odrobiny człowieczeństwa w ciele jego siostry. Widząc słabnącą obronę zamku chłopak postanowił zabrać swoich najbliższych w bezpieczne miejsce. Tam też opowiedział siostrze wszystko co się działo przez te lata i co z nią zrobili tamtej nocy. Choć pieczęć wiążąca ją z ojcem została zerwana, to nadał posiadała ona w sobie demona, który miał być w jej ciele na wieki. Nie chcąc patrzeć na to jak krewni się starzeją i umierają odeszła, zaczynając swoją samotną tułaczkę, trwającą do tego dnia.  



[ Witam. Założycielem bloga jest Devon Muree, lecz tu to ja będę właścicielem tego miejsca i mam nadzieje, że moja opieka nie będzie choć o odrobinę gorsza. Jeżeli chodzi o wątki i powiązania to zawsze jestem chętna. Jeśli będzie taka potrzeba to mogę nawet zacząć. Autorem obrazka jest Shilin z strony DeviantArt.]




8 komentarzy:

  1. Mężczyzna przekroczył próg ogromnego zamczyska i rozejrzał się, gdzieś nieopodal schodów prowadzących do komnat zobaczył białowłosa postać która jeszcze chyba go nie dostrzegła, założył więc maskę i ruszył po cichu w jej kierunku. Podszedł od tyłu i staną tuż za nią, ta jednak nie wyczuła jego obecności, nic dziwnego, demon to nie od razu znaczy że musi wszystko taranować na swej drodze. Przeczesał palcami włosy i nachylił się do jej ucha*
    - Dzień dobry. Powiedział stanowczym lecz miarowym tonem patrząc na kobietę która podskoczyła zdumiona i obróciła się w jego stronę.
    - Mam na imię William i będę tu mieszkał. Oświadczył widząc że kobieta jeszcze nie zdołała pojąc skąd on się tu wziął. Po czym cofną się krok do tyłu, założył ręce na tors i uwarzenie się jej przyglądał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mężczyzna uśmiechną się widząc delikatną twarz kobiety i opuścił ręce wzdłuż swego ciała, przyglądał się jej jeszcze przez chwilę jak tak układa niesforne kosmyki swych włosów aż wreszcie machną ręką a drzwi z hukiem zamknęły się, po czym jego dłoń znów zwisała swobodnie przy jego sylwetce a on stał niewzruszony.
    - Ah tak zauważyłem nadciągająca burze lecz nie jest mi ona ani obca ani wroga. Odparł stojąc nieruchomo, jedynie jego szare oczy, czasem pobłyskujące na niebiesko ale nie w tym świetle, przypatrywały się jej uwarzenie.
    - Wolał bym jednak przeczekać ją tu, nie lubię moknąc. Odparł uśmiechając się lekko lecz maska i tak wszystko zasłaniała, bardziej spostrzegawcza osoba mogła zauważyć ruch maski na napinającej się skórze.
    - A więc czy mógłbym ją przeczekać razem z panienką? W tym momencie William przyjrzał się dokładniej całej jej osobie i znów zakładając ręce na tors czekał na odpowiedz z jej ust.

    OdpowiedzUsuń
  3. William wzruszył ramionami i skiną głową na potwierdzenie.
    - Czemu by nie, mogę ją przeczekać sam lub z dobrą książką jednak miłą odmianą była byś ty. Wyszczerzył się sam do siebie lecz znów nie dało się nic zauważyć pod zdobioną maską. Ciekawe co też tak naprawdę chodziło mu po głowie, co chciał od kobiet? Z jego oczu nie dało się nic wyczyta, były mętne z reszta jak zawsze, chodź mówią że oczy to zwierciadło duszy, a może demony jej nie mają? Ręce założone na dość potężną klatkę piersiowa ubraną w białą koszulę, stał bez ruchu, nawet się nie rozglądał, tak jakby nie intrygował go zamek czy to pomieszczenie, nic nie zmąciło jego wizerunku aż wreszcie na górną cześć maski opadły kosmyki jego białych włosów, zerkną na nie unosząc oczy ku górze do granic możliwości i westchną ciężko odgarniając je palcami w śnieżnobiałych rękawiczkach, po czym z nów zerkną na kobietę i spuścił ręce swobodnie.
    - Więc jak? Zawsze można posiedzieć na powietrzu, we dwoje raźniej. Maska znów drgnęła na jego twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podążył za nią nie spiesząc się zbytnio lecz szedł stanowczym krokiem, cały czas obserwował jej sylwetkę swymi szarymi oczyma. Gdy tak szła przed nim nie zerkając na niego ani na moment chwycił dwoma palcami maskę która miał na twarzy i ściągną ją z siebie, przez jego policzek oraz nos szła cieka jednak długa blizna, skórę miał delikatną, dość jasną, usta pełne, mogło wydawać się że teraz obserwował ja jeszcze dokładniej czekając na to aż się obrócił, lecz jego spojrzenie ani styl chodu wcale się nie zmieniło, dalej był taki pewny siebie w ruchach a jego spojrzenie było mętne jak woda w stawie. Maskę niósł w dłoni. Gdy wyszli na podwórze nabrał w płuca dużo powietrza które pachniało wszystkimi znajdującymi się w ogrodzie kwiatami i owocami, niebo już się zaciągnęło, wydawało się że zaraz się rozpada a piorun uderzy tuż przy nich.

    OdpowiedzUsuń
  5. Drzwi z hukiem zatrzasnęły się przed nim gdy ona przekroczyła próg, skrzywił się i zwyczajnie otworzył drzwi, przekraczając próg mrukną z ironią:
    - Tak dzięki Devon. I w tym samym momencie drzwi zatrzasnęły się tuż za nim, huk bowiem rozniósł się echem lecz William zrobił kolejny krok za Eilo niewzruszony, spojrzał tylko na maskę którą trzymał w dłoni tak jakby upewniał się czy nic jej się nie stało, ale gdy tylko doszedł do wniosku że ta nie ucierpiała jego oczy znów spoczęły na kobiecie która znajdowała się już przy krzewie z różami. Usadowił się bowiem na schodach przed gankiem, maskę położył tuż opok i odetchną powietrzem wpatrując się w nią.

    OdpowiedzUsuń
  6. [Hej ho. Mogę zacząć, tylko chciałabym wiedzieć od jak dawna Twoja bohaterka przebywa w zamku ;)]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Sądziłam po prostu, że nie jest to aż tak istotne ;) Za chwilę zmienię zdjęcie i pomyślę nad wątkiem dla naszych postaci. Wolisz, żeby się znały, czy żeby były sobie obce?]

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś miasto pięknych ludzi, wielkich sław. Pieniędzy. Gwiazd, które świeciły nie tylko z nieba.
    Jednak z czasem wszystko się zmienia…
    Nastał rok 2025. Rok, który ludzie mogą nazwać końcem swojego świata.
    Natomiast dla innych był on początkiem nowego życia.
    Piaski pustyni zabarwiły się krwią. Czarna dłoń uniosła się w kierunku księżyca obiecując wszystkim istotom magicznym, że oto nastała ich epoka.
    Elfy, wampiry, wilkołaki i inne stworzenia zapanowały nad światem ludzi, czyniąc ich sobie poddanymi. Korzystają z życia, jakiego nigdy nie znały, wiecznie skryte w ciemnościach. Wiedzą, komu to zawdzięczają. Bezimiennemu Panu skrytemu w potężnym wieżowcu w centrum Hollywood, do którego nikt nie ma dostępu. Nikt nie widział jego twarzy. Budzi w nich jednocześnie strach i podziw.
    A on pozwala swoim dzieciom na wszystko, na co tylko mają ochotę.
    Człowiek stał się niczym. Przedmiotem w rękach każdego, kto tylko zechciał mieć własnych niewolników. Stał się towarem sprzedawanym do burdeli, dla prywatnych właścicieli. A to tylko ci, którzy mieli prawdziwe szczęście. Prace, jakie muszą wykonywać pozostali… lepiej o nich nie mówić.


    Obecnie mamy rok 2045.
    Hollywood zmieniło się w Bloodywood.

    www.miasto-bloodywood.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń