30 czerwca 2012

Alice

(>>KLIK<< wstawiam, żeby przybliżyć wam mniej więcej światy i historię mojej postaci, która została stworzona na motywach owej gry)



Sing me to sleep
Sing me to sleep
I'm tired and I
I want to go to bed


Kim jest Alice... Tak właściwie o niej nie wiadomo nic. Jej życiowe wspomnienia posiadają dużą lukę i dwukrotnie zaczynają się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie właściwie spędziła większość swojego życia. Tego życia które pamięta, a nie trudno się domyśleć, że było coś jeszcze. Było coś niezwykłego i nie wiadomo dlaczego zostało jej to odebrane. Czyżby sobie na to zasłużyła? Może...

Sing me to sleep
Sing me to sleep
And then leave me alone
Don't try to wake me in the morning
Cause I will be gone


Dlaczego trafiła do szpitala psychiatrycznego? Oczywiście przez swój dar, zwany przez ludzi "Schizofrenią Katatoniczną". Alicja większość swego pobytu w szpitalu spędziła we własnym świecie nazwanym przez lekarza "Snem katatonika". Stoczyła tam wojny sama z sobą, ze swoimi lękami. Uratowała i siebie i świat, który jak sądziła sama wykreowała. Dopiero kiedy uzmysłowiła sobie, że potrafi go przenieść do świata rzeczywistego i to tak, aby i inni go widzieli... zrozumiała. Zrozumiała, że nie jest chorym psychicznie człowieczkiem bez przeszłości. Musiała być kimś więcej. Była iluzjonistką.

Don't feel bad for me
I want you to know
Deep in the cell of my heart
I will feel so glad to go




Świat który wytworzył jej umysł zwał się Wonderlandem. Jak ten w jej ulubionej książce. Jednak bardzo się różnił... nie był cukierkową "Krainą Czarów." ukazywał jej psychikę. Swego czasu Makabryczne miejsca z potworami z najgorszych Otchłani... Szeregami wojsk okrutnej Czerwonej Królowej, mechanicznymi eksperymentami Szalonego Kapelusznika i tłumu zrozpaczonych mieszkańców. Z czasem przeistaczał się w zupełnie inne twory.

Sing me to sleep
Sing me to sleep
I don't want to wake up
On my own anymore


Alicja godząc się sama ze sobą, zdobyła to czego chciałoby wielu. Jest doskonałą iluzjonistką. Jej iluzję są perfekcyjne i nie było jeszcze istoty która by im nie uległa. Sposobów używania ich jest tak wiele ile gwiazd na niebie... a i tyle samo światów obecnie jest w stanie stworzyć Alice. Dla każdego najgorszy koszmar z jego umysłu. Dziewczyna, (choć wątpi w to iż jest człowiekiem) potrafi wywołać u kogoś "Katatoniczny sen" który może przerwać tylko ona. Równie dobrze może zmienić świat realny, gdyż jej iluzje potrafią sprawiać realny ból i zmieniać kształty. A co do jej fantazyjnych i przeklętych zakamarków jej umysłu?

Don't feel bad for me
I want you to know
Deep in the cell of my heart
I really want to go


To ona jest panią swoich światów. To ona jest w stanie wyciągnąć kogoś z ich czeluści, czy też przywołać najgorsze istoty z najgorszych. Często bywa tak, że osoba złapana w jej pułapkę przeżywa tam godziny męczarni, a w normalnym świecie mijają zaledwie sekundy. Ludzie i inne istoty nazywają ją "Błękitnym Motylem" czy też "Łowcą snów", gdyż i je w stanie jest przejąć.

Jej znakiem
rozpoznawczym są latające w koło niej błękitne i zielone motyle... która w gruncie rzeczy są jej najpotężniejszą bronią. Potrafią przybrać każdy kształt i zrobić nim trwałą krzywdę, a także powierzchniowo zmieniać wygląd Alicji i tego co ją otacza, ukrywając prawdę pod iluzją.

Dodatkowo panuje nad żywiołem wody.

There is another world
There is a better world
Well, there must be
Well, there must be...




Jej sława wyprzedza ją samą, przez co ciągle ktoś na nią poluje, uważając ją za idealną broń na swoich wrogów. A jaka jest Alicja?
Alicja jest drobną długowłosą szatynką. Jej włosy zdają się kołysać na wietrze nawet gdy go nie ma, lub poruszają się jakby była zanurzona w wodzie. Piękne, duże, zielone oczy są zawsze puste i nieobecne niczym u lalki, którą zresztą przypomina. Jej skóra jej bardzo jasna, wręcz biała. Alice jest niewysoka. Nie ma nawet 160 cm... ale za to ma idealną, chodź drobną figurę.
Nigdy nie wiadomo co dokładnie myśli, bo nawet jej uśmiech zdaję się być pusty i bez wyrazu. Alice zdaję się być w zupełnie innym świecie, w tym będąc jedynie powierzchownie. Rzadko się odzywa, chyba, że naprawdę ma coś do powiedzenia. Głos jej, jest melodyjny i przypomina dzwonienie dzwonków. Alice porusza się bezszelestnie. Potrafi być szybka i perfekcyjna w każdym calu. Świetnie posługuje się wszelkiego rodzaju ostrzami.

Charakter: Alice jest bardzo pewna siebie. Po tylu makabrach które widziała i latach "obłąkania" w izolatce, nie boi się niczego prócz własnego umysłu i jego tworów. Dziewczyna jest zawzięta, silna psychicznie i odważna. Często podchodzi z ironią i sarkazmem do wszystkiego co staje jej na drodzę. Zdaję się być pokryta grubą warstwą lodu i niechęci do wszystkiego co ją otacza. Broni się przed kontaktami z ludźmi, których zresztą często uważa za głupców. Jest gotowa bronic do końca tego na czym jej zależy, a ma tego naprawdę niewiele. Alice nigdy nie czuje się gorsza od innych, doskonale zna swoją wartość. Ma stalowe nerwy i cechuje ją stoicki spokój. Oczywiście można ją wyprowadzić z równowagi, jeśli jest się wyjątkowo zdolnym. Alice jest doskonałą aktorką i często mistrzowsko sprawia zupełnie inne wrażenie o swojej osobie. Jej uroczy uśmiech nie przewiduje raczej niczego dobrego. Alice jest doskonałą manipulantką i o ile ona większość ludzi potrafi szybko rozgryźć... w jej przypadku ciężko jest stwierdzić cokolwiek. Ma swoją łagodną i pewnie słabą naturę, ale kto by wyciągnął to z tych wszystkich "brudów".


Pojawiła się przed zamkiem w nocy. Księżyc odbijał się od jej szmaragdowych oczu, które wraz z błękitnymi motylami tliły się delikatnym światłem. Dziewczyna przystała zastanawiając się, czy dobrym pomysłem, było przybycie tutaj. "Obudziła" się dopiero, kiedy ujrzała białego królika kicającego w stronę zamku, na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Wolnym krokiem ruszyła przed siebie śpiewając cicho ulubioną piosenkę.

"Sweet dreams are made of this.
Who am I to disagree?
Travel the world and the seven seas.
Everybody's looking for something.

Some of them want to use you.
Some of them want to get used by you.
Some of them want to abuse you.
Some of them want to be abused."

15 komentarzy:

  1. To już nie są bezpieczne czasy. Może inaczej - sytuacja pogarsza się z dnia na dzień i Nocnych Łowców jest coraz więcej. Stanowią oni zagrożenie dla wszystkich Dzieci Nocy, mimo faktu, że są jedynie ludźmi. Bardzo dobrze przeszkolonymi ludźmi, z rozkazem zabicia wszystkich "anormalnych" istot chodzących po Ziemi.
    W Szkole też zaczęły się dziwne incydenty... Uczniowie znikają w dziwnych okolicznościach, a gdy się znajdują - o ile się znajdują - mają wielkie luki w pamięci i pełno ran oraz siniaków na ciele.
    Po ataku na Dyrektorkę Szkoły, jedną z najpotężniejszych istot Nocnego Świata, wiadomo to na pewno.
    Nadchodzi wojna.
    http://school-for-children-of-the-night.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mężczyzna siedział na parapecie okna w zamku którego widok wychodził na dziedziniec, doskonale widział drobną osóbkę która do niego zmierzała. Białowłosy demon wyszedł jej na spotkanie. Uważnie przyjrzał się kobiecie, był od niej o wiele wyższy i potężniejszy jednak już dawno nauczył się że nie po wyglądzie ocenia się największe zło. Przywitał ja skinieniem głowy, na jego twarzy znajdowała się pięknie zdobiona, srebrna maska przez która było widać jedyni szare oczy bez wyrazu. Mężczyzna w czarnym fraku i białej koszuli do której przypięty był równie biały żabot patrzył na nią z uwagą, stał jednak tak by ta mogła wyminąć go w razie czego i wejść do zamku, na dłoniach miał białe rękawiczki które wyglądały już na lekko przybrudzone. W tym momencie odezwał się niespodziewanie swym męskim tonem bez entuzjazmu.
    - Witam panienkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mężczyzna uważnie przyglądał się temu jak zmienia się kobieta, jakie zmiany zachodzą na jej twarzy, można było by powiedzieć że jest zaciekawiony jednak nie bo przecież po jego twarzy zakrytej maską nie dało się nic zauważyć. Wzruszył ramionami uznawszy że kobieta niema ochoty na rozmowę z nim i wszedł za nią do zamku, na pewno nie należał do osób nachalnych, z stoickim spokojem przyjmował to co działo się wkoło niego, nie był tez jakoś strasznie zaabsorbowany nową osobą, to też usiadł ponownie na parapecie bez słowa i przyglądał się drobnej osóbce swymi mdłymi oczami. Uznał zapewne że gdy ta będzie chciała sama się do niego odezwie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Demon podniósł się z parapetu i otrzepał dłońmi dolną część swego fraku, rzecz jasna mógłby się przecież pobrudzić a tego nie chciał. Podszedł do kobiety i ukłonił się.
    - Miło mi panienkę poznać ja jestem William Coltin.
    - Nigdy nie widziałem zamku Czerwonej Królowej ale uważam ze ten jest całkiem niczego sobie. Stwierdził wyłapując jej wcześniejsze słowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadza się. Stał na tym korytarzu. Wprawdzie nie bez przyczyny. Było tam wielkie okno, przez które patrzył i wpatrywał się w jakiś punkt na dole. Tak jakby sprawował nad czymś pieczę i czuł się odpowiedzialny... dlatego też obserwował. Całkiem logiczne. Choć z drugiej strony, mogłoby się wydawać, że równie dobrze mógłby patrzeć pogardliwie, jakby szukając celu, który miałby zniszczyć samym spojrzeniem. I pierwsza i druga opcja równie bardzo możliwa... czyż nie?
    Zorientował się co do tego, że ktoś był na korytarzu. Zerknął kątem oka w stronę dziewczyny, która najwyraźniej rozmawiała z jakimś obrzydliwie wyglądającym kotem. Nie interesowała go treść rozmowy, dlatego się nie wsłuchiwał.
    Kiedy w końcu dziewczyna podeszła bliżej i ukłoniła się, raczył spojrzeć na nią łaskawie. Obrócił się bardziej w jej stronę.
    - I że niby to ja, mam się przywitać pierwszy? - Powiedział nagle, tak jak zwykle. Oschle, chłodno i cholernie nieprzyjemnie. - Nie wiesz, że jak zaczepiasz kogoś, to ty powinnaś przywitać się pierwsza?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. - Maniery - wymamrotał z przekąsem. Maniery nic dla niego nie znaczyły.. jakieś górnolotne gesty bez właściwie żadnego sensu. Dla niego ważnym było jedynie by zachować granicę, tę granicę, która stanowiła różnicę między "nim" a resztą padołu. W końcu nie był fanem uważania wszystkich za równych sobie, mimo iż on traktował jednako każdego kogo spotkał. Tak samo chłodno i nieprzyjaźnie.
    - Wysoce interesujące - skwitował jej wywód na temat tego co czasem powinno się, a czego nie powinno się robić aby zachowywać konwenanse.
    - Pokręciło was wszystkich w tym zamku - żachnął się zerkając nieco w górę i zakładając ręce na piersi.

    OdpowiedzUsuń
  8. William skiną głową na znak że rozumie gdy ta wyjaśniła nazwę zamku Czerwonej Królowej.
    - Mi również miło Alice. Po tych słowach cofną się o krok i stał tak przyglądając się drobnej kobiecie swymi mętnymi oczyma.
    - Czy zamierzasz tu zostać na dłużej? Zagadną wreszcie kobietę.

    OdpowiedzUsuń
  9. - Wariatka - wycedził, choć tak po prawdzie powiedział to bardzo cicho i właściwie tylko i wyłącznie na własne potrzeby. Chociaż... raczej nie interesowało go zbytnio to, czy usłyszała to czy nie. Stwierdził jedynie fakt, choć za jego dobrych czasów wariatów wcale nie brakowało.
    - O tak, w samotności spędzę zdecydowanie spokojny i miły wieczór. W ciszy i spokoju... właśnie to uwielbiam... cisza, spokój... - powtarzał sobie pod nosem jak mantrę, licząc na to, że tak właśnie się stanie. będzie cisza i spokój.
    - A śpiesz się gdzie chcesz - machnął na nią ręką. - Choć stare przysłowie mówi, by śpieszyć się powoli - dodał już tak bez głębszego znaczenia.
    Popatrzył jeszcze na nią, kiedy znalazła się przy oknie. Jeszcze nie opuszczał tego miejsca, raczej obserwował to, co zrobi dziewczyna. Nie żeby martwił się o to, czy spadnie i zrobi sobie krzywdę, czy co. Raczej był ciekaw. po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mężczyzna pokiwał głową.
    - A więc będę trzymał kciuki za to byś mogła tu zostać i byś się zadomowiła. Po tych słowach zacisną dłonie w białych rękawiczkach i uśmiechną się łagodnie, uśmiechu jednak nie dało się zauważyć gdyż srebrna maska zasłaniała wszystko, bardziej spostrzegawcza osoba mogła zauważyć delikatny ruch maski na jego twarzy spowodowany napięciem się skóry na policzkach.

    OdpowiedzUsuń
  11. William skiną jej głową.
    - Również życzę panience miłego wieczoru. Po tych słowach obrócił się i po paru krokach znów usadowił się na parapecie. Przez chwilę patrzył na dziedziniec za szybą by za moment zerknąć na kobietę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Podszedł do okna, ażeby sprawdzić co stało się z dziewczyną. Nie to, że tak bardzo go martwiło, czy zrobiła sobie krzywdę czy nie... bo powiedzmy sobie szczerze, nie zależałoby mu na komuś, kogo praktycznie nie zna. Nie obchodziłoby go to, czy jakaś tam dziewczyna, która wypadła przez okno, zabiła się czy może tylko poturbowała...
    W każdym razie poszedł zobaczyć, raczej z czystej ciekawości, czy to był już koniec wariatki. Nic jednak takiego się nie stało. Rzecz jasna domyślał się, że ta była po prostu nieśmiertelna, tak jak wszyscy mieszkańcy tego zamku i zapewne były tylko jej wiadome sposoby na to, żeby ją zabić. Dostrzegł jednak setki kolorowych motyli i domyślił się, czując ich energię, że były częścią zwariowanej dziewczyny.
    - W tym miejscu nic nie trzyma się kupy - wymamrotał z obrzydzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Możesz ponownie wcielić się w postać żyjącą w sercu Nowego Jorku. Pamiętasz High-School-Life i atmosferę tam panującą? Jeśli tak, to zapraszam ponownie, jeśli nie to koniecznie musisz sprawdzić!
    www.bradley-high-school.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś miasto pięknych ludzi, wielkich sław. Pieniędzy. Gwiazd, które świeciły nie tylko z nieba.
    Jednak z czasem wszystko się zmienia…
    Nastał rok 2025. Rok, który ludzie mogą nazwać końcem swojego świata.
    Natomiast dla innych był on początkiem nowego życia.
    Piaski pustyni zabarwiły się krwią. Czarna dłoń uniosła się w kierunku księżyca obiecując wszystkim istotom magicznym, że oto nastała ich epoka.
    Elfy, wampiry, wilkołaki i inne stworzenia zapanowały nad światem ludzi, czyniąc ich sobie poddanymi. Korzystają z życia, jakiego nigdy nie znały, wiecznie skryte w ciemnościach. Wiedzą, komu to zawdzięczają. Bezimiennemu Panu skrytemu w potężnym wieżowcu w centrum Hollywood, do którego nikt nie ma dostępu. Nikt nie widział jego twarzy. Budzi w nich jednocześnie strach i podziw.
    A on pozwala swoim dzieciom na wszystko, na co tylko mają ochotę.
    Człowiek stał się niczym. Przedmiotem w rękach każdego, kto tylko zechciał mieć własnych niewolników. Stał się towarem sprzedawanym do burdeli, dla prywatnych właścicieli. A to tylko ci, którzy mieli prawdziwe szczęście. Prace, jakie muszą wykonywać pozostali… lepiej o nich nie mówić.


    Obecnie mamy rok 2045.
    Hollywood zmieniło się w Bloodywood.

    www.miasto-bloodywood.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki jest cel Alice jako iluzjonistki?
    Ona nigdy nie starała się być wyniosła.

    OdpowiedzUsuń